Filmy

Dzieci chcą identyfikować się z dobrem

Rozmawiamy z Katariną Minichovą, która  jest krytykiem filmowym, specjalizującym się w programach dla dzieci i młodzieży. Pełni wiele funkcji, m.in. jest dyrektorem Biennial of Animation Bratislava, wykładowcą Wydziału Animacji, Akademii Muzyki i Sztuk Dramatycznych w Bratysławie, a także członkinią jury międzynarodowych festiwali.

Należy Pani do Międzynarodowego Centrum Filmowego dla Dzieci i Młodzieży (skrót francuskiej nazwy: CIFEJ). Czym zajmuje się ta organizacja?
CIFEJ jest organizacją, która została założona po II Wojnie Światowej, w czasie,  kiedy wszystko się rozwijało i otwierało na nowe kultury. Teraz mamy nowe stulecie, a organizacja przeżyła i nadal istnieje. Myślę, że CIFEJ jest jedyną taką organizacją, początkowo zajmowała się tylko filmami dla dzieci, a teraz wszystkimi mediami skierowanymi do dzieci i młodzieży. Zdajemy sobie sprawę z tego, że media dla dzieci potrzebują wsparcia. Dzieci są nie tylko widzami, mają też dostęp do różnych narzędzi, dzięki którym mogą stworzyć film  i go wyemitować.  Dlatego CIFEJ jest parasolem dla wszystkich krajów, które produkują i chcą produkować dobre jakościowo filmy dla dzieci.

Jaka jest główna misja tej organizacji?
Obecnie głównym problemem filmów dla dzieci jest jakość, nie ilość, ponieważ istnieje bardzo dużo komercyjnych mediów. Żyjemy w czasach, w których dzieci muszą się nauczyć jak odróżniać dobre filmy od złych. Dlatego przywiązujemy dużą wagę do samej kreatywności, co jest bardzo ważne w rozwoju twórczości dzieci. Jeżeli raz nauczą się języka filmu i alfabetu mediów, będą bardziej świadome przekazywanych przez nie treści. Dlatego mierzenie jakości „oczami dziecka" jest również bardzo istotne. To, co my i organizacja możemy zrobić, to zbudować sieć współpracy i współprodukcji. Każdy kraj ma duży ekonomiczny problem przy tworzeniu filmów, ale wiele europejskich krajów państw może współdziałać w międzynarodowych projektach filmowych.. Dlatego CIFEJ jest międzynarodową, wielką siecią współpracy, w której nie chodzi o same produkcje, o finansowe wspieranie filmów ale o jakość.

Mam jednak wrażenie, że obecnie programy telewizyjne i produkcje dla dzieci przywiązują mniejszą wagę do wartości, a większą do rozrywki np. poprzez pokazywanie przemocy. Co organizacja taka jak CIFEJ może zrobić, żeby to zmienić?
Myślę, że to pytanie jest bardzo trudne. Szukanie wartości na zewnątrz i rozmawianie o nich to dobre rozwiązanie. Wiemy, że jednym z chwytów komercyjnych jest szybka akcja i ciągły dostęp do czegoś, co jest bardzo atrakcyjne.  Dodatkowo często pojawiają się sceny przemocy . Myślę, że wszyscy jesteśmy otoczeni czymś nie do końca pozytywnym, mianowicie: tracimy czas. Dzieci z natury są dobre i nie mają intencji, żeby czynić zło. Dlatego przy podtrzymaniu klasycznej wartości rozróżniania dobra i zła ważna jest rola rodziny. Rodzina traci swoje miejsce, mamy i ojcowie są zabiegani cały dzień, a kiedy wracają popołudniu do domu mają coraz mniej czasu, żeby porozmawiać z dziećmi o mediach, żeby wspólnie z nimi pooglądać filmy i monitorować, co one oglądają. Bo kiedy dziecko staje same twarzą w twarz z mediami, to o wiele trudniej zachować mu wartości. Nie można też odciąć roli szkoły czy podwórka. Rodzina nie jest wyspą. Ale jej rola jest bardzo ważna, dlatego powinno się częściej  oglądać programy i filmy w gronie rodzinnym i rozmawiać o nich. 

Wiele mówi się o szkodliwym wpływie scen przemocy, dlaczego mimo tego nadal tak często pojawiają się one w bajkach i filmach dla dzieci?
Estetyka zła i negatywnych charakterów jest bardzo atrakcyjna i przyciąga uwagę widzów. Tak jak w dziennikarstwie, złe wiadomości przyciągają największe zainteresowanie. Myślę, że mniej miejsca poświęca się na kulturę, a więcej na interesujące, szokujące sprawy. Dlatego warto wspierać dobre jakościowo wydarzenia, festiwale, kulturę, bo coraz mniej uwagi poświęca się na te aspekty.

Co natomiast z pop-kulturą? Dzisiaj dzieci są bombardowane kreskówkami, wypełnionymi przemocą.  Czy jest to również związane z faktem, że przemoc jest atrakcyjna i przez to przynosi więcej pieniędzy?
Myślę, że chodzi zarówno o atrakcyjność jak i o dochodowość. To jest częścią kultury komercyjnej, która potrzebuje natychmiastowych produktów. Robienie dobrych jakościowo rzeczy wymaga wymyślenia dobrej historii, co jest czasochłonne. O wiele szybciej można wyprodukować coś komercyjnego, co działa np. według zasady „im więcej przemocy, tym lepiej". Przemoc w animacji jest bardzo istotna, bo kiedy ktoś kopie drugą postać w imię niczego, jak na przykład w „Tom & Jerry" , wyraża przez to poparcie dla przemocy. Dzieci w przedszkolu powtarzają, to co widzą w telewizji  i jeżeli w kreskówce pojawia się motyw przepraszania za złe zachowanie i krzywdy,  przekazywana jest wtedy chociaż jakaś wartość. Myślę, że najłatwiejszą drogą dla producentów jest dodawanie kolejnych agresywnych sytuacji i tworzenie sekwencji, w których nie ma pozytywnego rozwiązania. Żeby wrócić do klasycznych wartości, powinniśmy uczyć, jak rozwiązywać konfliktowe, agresywne sytuacje.  Jeżeli dwie postaci się biją, powinniśmy mówić, kto ma rację, a kto nie. Dlatego tak ważną rolę odgrywa rodzina. Rodzice podczas wspólnego oglądania bajki z dzieckiem mogą mu powiedzieć „Spójrz, on zrobił tak, bo (...), a on zrobił źle, bo (...)". Dlatego ostateczna odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy opiekują się dziećmi, w rodzinie czy w przedszkolu. Oczywiście, jest to również niekończąca się rola szkoły, otoczenia, festiwali, producentów, a nawet CIFEJ , żeby dbać o wszystkie te elementy w rozwoju medialnym dzieci. Muszę powiedzieć, że przez te trzydzieści lat mojej pracy dzieci się nie zmieniły, ich poczucie zła i dobra pozostało takie samo. Pojawiła się za to potrzeba szybszej akcji , bo przecież „ciągle nie mamy czasu". Akcja, która rozwija się wolno, nie jest atrakcyjna.

Jak powinna przebiegać edukacja filmowa dzieci?
Ważne jest profesjonalne wprowadzanie dzieci w świat filmu np. poprzez organizowanie warsztatów. Zaprasza się wtedy specjalistę , który we współpracy z pedagogiem  pokazuje różne techniki animacji.  Uważam animację za świetne narzędzie, które rozwija kreatywność. Dzieci uwielbiają rysować, ponieważ poprzez rysowanie mogą lepiej wyrazić siebie niż poprzez słowa. Dlatego dziecko zamiast opisywać „Podobał mi się film, bo (...)", może po prostu narysować, co mu się podobało i jaki ma pomysł na film. A kiedy dzieci rysują, ich pomysły ożywają. Szczególnie kiedy dodaje się do nich ruch. Bo kiedy mówi się np. o historii filmu, dla dzieci to jest trochę nudne, natomiast animacja jest fajna i inspirująca. I kiedy dzięki animacji rozwija się rysowanie, dobre pomysły  rodzą się same. To jest właśnie dobra edukacja filmowa.

Podczas pracy w słowackiej telewizji przeprowadzała Pani badania na dziecięcej widowni dotyczące tego, co je interesuje. Jakie cechy powinien posiadać program, żeby przyciągnąć uwagę dziecka?
Moje badania przeprowadzałam dekady temu i muszę przyznać, że profil dziecka jako odbiorcy telewizji bardzo się zmienił przez ostatnie dwadzieścia lat. Mimo to, podtrzymuję tezę, że dzieci uwielbiają akcję. Lubią akcję i baśnie. W baśniach najczęściej pojawia się walka, często dramatyczna i z elementami przemocy, ale w imię dobra. W imię wyższego celu np. uwolnienia księżniczki czy spełnienia jakiegoś olbrzymiego celu. Czysta wizja dobra jest ukryta we wszystkich klasycznych historiach, bo dzieci chcą identyfikować się z dobrymi bohaterami, to jest ważne dla ich rozwoju. Obecnie brakuje nam spojrzenia z perspektywy dziecka. Brakuje też rodzimych produkcji, w wielu europejskich krajach produkuje się coraz mniej filmów i programów, a coraz więcej kupuje. Dla dzieci to bardzo ważne, żeby mogły indentyfikować się ze swoją kulturą i dzięki temu mogły potem otwierać oczy na inne. Musimy znać siebie nawzajem, dzieci powinny wiedzieć, jak żyją ich rówieśnicy z innych państw. Powinny móc oglądać ich życie z perspektywy dziecka. Kiedyś, około dwadzieścia lat temu, istniały programy dla dzieci wszystkich rodzajów: informacyjne, teatralne, baśnie. Teraz to tracimy, nawet publiczna telewizja zwraca więcej uwagi na kupowanie produkcji niż ich tworzenie.

Jaka jest Pani zdaniem obecna tendencja przy tworzeniu filmów i programów dla dzieci. Czy skłania się ku klasycznym wartościom czy raczej wciąż idzie dalej w stronę szybkiej akcji i przemocy?
Trudno to stwierdzić, ponieważ nie znam jakościowych wytycznych spoza Europy. Jednak widzę tendencję do umieszczania jakościowo dobrych produkcji dla dzieci na kanałach mniej popularnych lub trudno dostępnych. Telewizja musi emitować rozrywkę i najważniejsze informacje, dlatego wartościowe produkcje dla dzieci są odsuwane na dalszy plan. Dlatego mogę powiedzieć, że komercja jest coraz silniejsza, próbuje złapać uwagę dzieci głównie przez specyficzne aspekty programów, ale myślę, że niekomercyjna konkurencja istnieje. Tutaj swoją rolę powinna spełnić publiczna telewizja,  każdy kraj, pokazując dobre jakościowo kreskówki i filmy.
Czy przy tworzeniu produkcji dla dzieci warto korzystać z pomocy psychologa  i rodziców?

Na pewno. To jest bardzo ważne, żeby psychologowie dziecięcy integrowali problematykę dzieci z treściami programów. Jest również ważne, żeby od czasu do czasu organizować seminaria dla rodziców i dostarczać im wsparcia i informacji, na temat monitorowania medialnej aktywności dzieci. Samoświadomość rodziców, opiekunów i osób kierujących edukacją jest tutaj kluczowa, bo jeżeli stracą ten wpływ na dzieci, mogą one zagubić się w komercyjnym świecie.

 Rozmawiała: Karolina Oleksa
 
fot. materiały prasowe Ale Kino!

Oglądany: 5481
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo