Filmy

Na ratunek marzeniom

Biorąc pod uwagę ostatnie polskie badania czytelnictwa, „Sekrety Eleonory" to film bardzo aktualny. Współczesna historia o uroku dawnych baśni i wartości książek.

Czytelniczki portalu Clubmamy z pewnością pamiętają zeszłoroczne komunikaty prasowe Biblioteki Narodowej, która opublikowała wyniki badań czytelnictwa wśród Polaków. Były one dość przygnębiające. Na tyle, że nad losem rodzimego czytelnictwa postanowiła pochylić się nawet telewizja, która programy poświęcone kulturze i literaturze ma w zwyczaju emitować o północy. Zeszłoroczne, czyli ostatnie wyniki mówiły o tym, że aż 56% dorosłych Polaków nie miało w rękach książki. Przy czym statystka i tak była zawyżona, bowiem w ramach „posiadania w ręku książki" liczyło się również przekartkowanie słownika.

Nie czytający dorośli to potem nie czytające maluchy (choć oczywiście nie w stosunku 1:1). Nie zmieni tego nawet rozwijający się w Polsce rynek ambitnej literatury dla dzieciaków.Dlatego film „Sekrety Eleonory" to rzecz wręcz uszyta na miarę polskich realiów.Historia opowiada o rodzinie, która po śmierci ciotki Eleonory dziedziczy jej dom na wsi. Budynek jest w opłakanym stanie, a staruszka była ekscentrycznym bibliofilem. Posiadała pierwsze wydania baśni z całego świata, które chętnie czytała swojemu wnukowi Natanielowi.  Po śmierci ciotki Nataniel wraz z siostrą odkrywają, że księgozbiór posiada magiczną moc: w pierwszych wydaniach kolekcji staruszki mieszkają bohaterowie baśni: Alicja z Krainy Czarów, Piotruś Pan czy Czerwony Kapturek to żywe istoty, które co pewien czas muszą odzyskiwać magiczną moc za pomocą zaklęcia. Jeśli powiernik (a kimś takim staje się chłopiec po śmierci ciotki) nie odczyta zaklęcia na czas, wszystkie baśnie na całym świecie znikną, a dzieci i dorośli stracą o nich pamięć. A co najgorsze, przestaną marzyć. Wydawałoby się, że odczytanie zaklęcia, które ocali baśniowe postaci to banalne zadanie. Problem w tym, że mały Nataniel nie radzi sobie najlepiej w szkole i jeszcze nie nauczył się czytać. A czas nagli, bo rodzice, którzy nie znają prawdziwej wartości książek Eleonory, chcą je sprzedać handlarzowi staroci, by wyremontować stary dom.

„Sekret Eleonory" to bardzo inteligentna i przebiegła historia, przemycająca proksiążkowy morał w niebanalny sposób. Być może zadziała na dziecko skuteczniej niż klasyczne tłumaczenie, dlaczego warto sięgać po lektury i słuchać opowieści. Tym bardziej, że ewidentnie adresatem tego filmu nie są małe mole książkowe. Nataniel w końcu nie potrafi czytać i z książkami jest na bakier. Dzięki nim dojrzewa, nabiera pewności siebie i staje się prawdziwym bohaterem, a do tego przeżywa niesamowite przygody. I choć warstwa graficzna animacji nie jest tak oryginalna jak inne filmy z Małego Gutka („U" czy wybitny „Sekret księgi z Kells"), nadal jest to ciekawa, francuska animacja, z wysmakowaną kreską i ciepłą kolorystyką. Ale może to nawet lepiej, bo w tej opowieści ważniejsza jest treść niż forma, a zbyt wyszukana estetyka mogłaby odciągnąć małego widza od przekazu filmu. „Sekret Eleonory" powinien być dostępny w każdej bibliotece. Może niektórym rodzicom reklamowanie literatury poprzez film wyda się okrężną droga do celu, ale w czasach kultury obrazu to sposób bardzo atrakcyjny. I być może skuteczny.

Sebastian Frąckiewicz

Sekret Eleonory, reżyser: Dominique Monfery, scenariusz: Anik Leray, Alexandre Rewerend,  Produkcja: Francja/Włochy, 76 min, dystrybucja na DVD:  Mały Gutek
Wiek:  4+

Oglądany: 5730
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo