Książki

Lektury na dzień dziecka

Czy książka nadal jest najlepszym prezentem z okazji święta najmłodszych? My twierdzimy, że tak. I polecamy kilka ciekawych pozycji.

Dawno temu w Mamoko

Na początek lektura dla tych dzieciaków, które jeszcze nie poznały alfabetu. „Dawno temu w  Mamoko" (kontynuacja „Miasteczka Mamoko) to historia bez słów, a opowieść składa się z samych obrazów. I podobnie, jak w przypadku komiksów - tutaj obrazy się czyta, a nie ogląda. I to czyta bardzo uważnie, bowiem forma nowej pozycji stworzonej przez duet Mizielińskich znajduje się gdzieś na pograniczu niemego komiksu i książki obrazkowej. Jak na polskie warunki to rzecz oryginalna i unikalna. Cała publikacja składa się z 7 rozkładówek wydrukowanych na grubym kartonie i przedstawia krainę Mamoko w klimatach fantasy. Każda z tych rozkładówek zawiera całe mnóstwo bohaterów, miejsc, przedmiotów, wydarzeń. Między poszczególnymi planszami istnieje związek przyczynowo-skutkowy. Plansze są pełne detali, musimy zatem śledzić wiele historii, które toczą się równocześnie na kilku planach. Mały czytelnik powinien być spostrzegawczy, zwracać uwagę na szczegóły, a że znajdzie tu tekstu, ma duże pole do  interpretacji i tworzenia swojej własnej narracji, którą może zaprezentować rodzicom. „Dawno temu w Mamoko" to świetna zabawa, ale także doskonała lekcja czytania obrazów, co w czasach kultury wizualnej jest przydatną umiejętnością. Nie trzeba dodawać, że warstwa graficzna książki Mizielińskich jest doskonała: subtelna kolorystyka, prosta, ale charakterna kreska. „Dawno temu w Mamoko" warto czytać wielokrotnie, bo za każdym razem dziecko odkryje nową, poboczną historię, niezauważoną wcześniej postać, ukryte przejście czy schowany w trawie dukat. I choć książka ma niewiele stron, to wcale nie będzie szybka lektura.

 Diabelskie sztuczki

 Mały Asmodeusz

Pora na coś poważnego, wręcz piekielnie poważnego. „Mały Asmodeusz" to opowieść o małym diable, którą stworzyło dwóch mistrzów literatury dla dzieci: ilustrator Józef Wilkoń oraz szwedzki pisarz Ulf Stark. Obydwu panów nikomu przedstawiać nie trzeba, ale warto dodać, że mimo słusznego wieku (odpowiednio rocznik 1930 i 1944) cały czas są w doskonałej formie artystycznej. Tytułowy Mały Asmodeusz różni się od swoich braci z piekła. Nie bawi go widok smażących się w kotle dusz, nie jest ani zły, ani wredny. Jego ojciec, Władca ciemności nie może na to dłużej patrzeć i wysyła go na Ziemię, by w końcu stał się prawdziwym diabłem. A za takiego zostanie uznany, jeśli ściągnie do piekła duszę, dobijając klasycznego paktu ze śmiertelnikiem. Protagonista nie ma w sobie jednak ani krzty zła, więc tego ten piekielny biznes idzie mu jak po grudzie. „Mały Asmodeusz" jest współczesną baśnią i moralitetem dla dzieci przedstawiającym konfrontację dobra ze złem, a granice między nimi wcale nie są tak oczywiste, jak się z pozoru wydaje. I to podstawowa rzecz, której autorzy chcą dzieciom przekazać. A że książka opowiada o poważnych, zasadniczych dla każdego człowieka sprawach, nie ma tu żadnego mrużenia oka. Diabeł to diabeł -  postać z czerwonymi oczami i sierścią jak smoła, a nie sympatyczne, uśmiechnięte licho z różkami. Dlatego trochę mroczne, ale jak zawsze piękne ilustracje Józefa Wilkonia  oparte na grze plamą i kolorem doskonale współgrają z wymową tekstu. „Małego Asmodeusza" nie ma się co bać, bo jest z nim tak, jak z baśniami braci Grimm - opowiada o trudnych sprawach, których nie da się przed dzieciakami ukryć.

 Literatura interwencyjna

Basia i kolega z Haiti

Jeśli ktoś ma ochotę przedstawić dziecku również niebłahy problem, dotyczący z kolei współczesnych wydarzeń, warto sięgnąć po najnowszym tom cyklu Zofii Staneckiej (tekst) i Marianny Oklejak (ilustracje) „Basia i kolega z Haiti". Tę odsłonę przygód małej dociekliwej i trochę niesfornej dziewczynki moglibyśmy nazwać literaturą interwencyjną i trochę publicystyczną. Często dzieje się tak, że książki dla dzieci zrobione w tzw. słusznej sprawie nie zawsze bronią się literacko, bo ta słuszna sprawa przytłacza twórcę. W Przypadku „Basi i kolegi z Haiti" na szczęście jest inaczej, a sama historia ma bardziej uniwersalny wydźwięk. Opowiada nie tylko o konkretnym problemie, jakim było tragiczne trzęsienie ziemi na Karaibach, ale także o tolerancji dla innych ludzi. I właściwie nieważne, czy ta inność dotyczy koloru skóry, kultury czy odmiennych życiowych doświadczeń. Przedszkolaki mają niestety naturalny talent do stygmatyzowania rówieśników, wystarczą choćby „nie takie" okulary lub rude włosy, nie mówiąc już o ubraniu. Dlatego „Basia i kolega z Haiti" może być nad wyraz pouczająca. Szczególnie, że została podana w lekkiej formie. Zofia Stanecka ma talent do swobodnej narracji oraz życiowych  dialogów, a rysunki Marianny Oklejak są ciepłe i bezpretensjonalne.

 Sebastian Frąckiewicz

 

Aleksandra Mizielińska, Daniel Mizieliński (ilustracje), Dawno temu w Mamoko,  Dwie Siostry, Warszawa 2011, s.14, wiek: 3 +

Ulf Stark (tekst), Józef Wilkoń (ilustracje), Mały Asmodeusz, Media Rodzina, Poznań 2011, s.48, wiek 5+

Zofia Stanecka (tekst), Marianna Oklejak (ilustracje), Basia i kolega z Haiti, Egmont, Warszawa 2011, s. 24, Wiek 4+

 

 

 

Oglądany: 7326
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo