Książki

Ważni ludzie są niefajni

W „Zającu" Grzegorz Kasdepke pokazuje, że dzieci doskonale wyczuwają, kiedy w świecie dorosłych coś nie gra.

„Zając" publikowany w serii Mały Konser oparty jest na podobnym koncepcie, co „Powidoki" recenzowane wcześniej na naszej stronie. Zarówno sama historia, jak i warstwa graficzna odnoszą się do klasyki malarstwa. Tym razem jest to „Młody Zając" Albrechta Dürera, który dla krytyków sztuki był dowodem mistrzowskiego warsztatu niemieckiego artysty. Grzegorz Kasdepke, wieloletni naczelny „Świerszczyka" i pisarz posiadający na koncie ponad 20 książek dla dzieci, zabrał się do tematu trochę inaczej niż Tina Oziewicz w „Powidokach", która zainspirowana abstrakcyjnym obrazem Strzemińskiego stworzyła na jego podstawie fantastyczny świat zamieszkany przez promienie.

W „Zającu" tytułowy futrzak jest drugoplanowym bohaterem, ale akcja opowieści toczy się we współczesności. Grzegorz Kasdepke przedstawia rodzinę, która finansowo nie radzi sobie najlepiej. Sytuację obserwujemy z punktu widzenia dziecka - chłopca o bujnej wyobraźni. Ojciec, w nadziei na zmiany i pozyskanie znajomości "ważnych ludzi" musi utrzymać dobre stosunki z panem Stefkiem - myśliwym organizującym polowania dla owych VIPów. Sytuacja nie jest wesoła, bo choć Stefek to antypatyczny typek, warto zapraszać go do domu. Grzegorz Kasdepke w przebiegły sposób: za pomocą półsłówek, niedopowiedzeń i elementów realizmu magicznego przedstawia napiętą atmosferę towarzyszącą wizytom Stefka. Mały protagonista wielu rzeczy nie rozumie, jednak doskonale wyczuwa, że coś tu nie gra, a pod warstwą wzajemnych uprzejmości dorośli prowadzą swoje gierki. Mówiąc wprost - przed dzieckiem niezbyt wiele da się ukryć. I choć to książka dla dzieci, Kasdepke ewidentnie puszcza tutaj oko do rodziców.

Historia na szczęście kończy się dobrze, a rodzice przepędzają Stefka wraz z jego zdobyczą - tytułowym zającem zabitym w trakcie polowania. Pisarz pokazuje małemu czytelnikowi, że znajomości „ważnych ludzi" nie są tak ważne, jak dobra atmosfera w rodzinie, miłość i  brak obłudy. Dobra, a gdzie ten Dürer? Tym razem malarskich inspiracji znajdziemy więcej w warstwie wizualnej książki niż w samej fabule. Ola Cieślak odpowiedzialna za grafikę „Zająca" wprowadziła ilustracje oparte na kolażach. Z dużym wyczuciem i lekkością łączy surowy rysunek postaci z subtelną kolorystyką, fragmentami atlasów botanicznych i  elementami graficznymi pochodzącymi z kilu prac Dürera. Do tego dochodzi paginacja z czcionką wystylizowaną na starodruk. Ilustracje tworzą właściwie osobną historię, odwołując się do przyrodniczych fascynacji niemieckiego artysty, a do tego z pewnością pobudzą dziecięcą wyobraźnię. „Zając" to mała, niepozorna, ale mądra i inteligentnie zrobiona książka.

Sebastian Frąckiewicz

Grzegorz Kasdepke (tekst), Ola Cieślak (ilustracje), Zając, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2011, s. 28
Wiek: 6+

Oglądany: 6663
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo