Książki

Vegeherosi

W świecie literatury dla dzieci bezsprzecznie rządzą zwierzaki. Nowa książka Aleksandry Woldańskiej- Płocińskiej pokazuje, że warzywa z powodzeniem mogą je zastąpić.

Autorka „Mrówka wychodzi za mąż" coraz szybciej się rozkręca. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to rok 2011 zamknie z 4 książkami na koncie - w tym z dwiema w pełni autorskimi. Jedną z nich jest właśnie „Marchewka z Groszkiem" opublikowana przez krakowski Czerwony Konik. Woldańska  zgrabnie połączyła ciekawą historię z wątkiem edukacyjnym, który został w nią wpleciony w zupełnie naturalny sposób, nic tu nie zgrzyta, ani nie jest zrobione na siłę. „Marchewka z Groszkiem" opowiada o mieszkańcach polskiej grządki (najprawdopodobniej z jakiejś przydomowej, ekologicznej uprawy), którzy pewnego dnia spotykają dziwnych rozbitków z dostawczego samochodu. Wyglądają prawie jak nasi rodzimi warzywni bohaterowie i nawet podobnie się nazywają, choć mają odmienne obyczaje oraz  nawyki: lubią pestycydy, a zamiast spać w ziemi jak należy, wolą chronić się pod szklarniową folią.

Mr Chevka, Kim Czos Neck i reszta przybyszy są bowiem warzywami z zagranicy, szukającymi schronienia po tym, jak ich auto uległo zniszczeniu. Koledzy z importu są wprawdzie mili, ale trudno ich nazwać okazami zdrowia, nawet królik nie chce ich nadgryźć.Dzięki temu, że bohaterowie importowani są lustrzanym odbiciem warzyw grządkowych, a obie grupy przeżywają wspólne przygody dziecko w zabawny sposób może poznać różnice między tymi dwoma typami warzyw. Co więcej, autorka tworzy także przypisy w postaci ciekawostek i umieszcza je na stronach.  Papcio Chmiel tworząc swoje komiksy kierował się zasadą „bawiąc, uczy" i ta książka zrobiona jest właśnie w taki tytusowy sposób.Tym bardziej, że tak jak warzywa w jadłospisie przedszkolaka nie mają zbyt dobrego PR-u (chociażby znienawidzona brukselka), tak nie są zbyt częstymi bohaterami literatury dla dzieci. Dosłownie i w przenośni - miłe zwierzaki zjadają je w przedbiegach.

U Woldańskiej jest inaczej. Warzywa to bardzo charakterne, zadziorne i świetne narysowane stwory. Mogłyby by być bohaterami jakiejś japońskiej gry video. W warstwie graficznej artystka nie traci więc z formy. Wciąż dba o przemyślaną i dopracowaną kompozycję stron, kontrastujące i mocne zestawienia kolorystyczne, a także ładne liternictwo. Tym razem postanowiła się także dość porządnie rozpisać, dlatego „Marchewka z groszkiem" przesuwa się bardziej w stronę książki ilustrowanej niż tzw. picturebooka. Literacko też jest coraz lepsza: autorka stawia na proste i nie przekombinowane pomysły. Taki jest zarówno koncept na książkę, jak i fabuła. Tylko na poziomie samego języka wciąż czuje się trochę niepewnie.  Nie stosuje żadnych stylizacji, woli być ostrożna. Stąd forma tekstu ani nie porywa, ani nie rozczarowuje. Taka strategia to bezpiecznie rozwiązanie. Ale i tak Woldańska jest dziś już bardzo utalentowaną oraz pracowitą graficzką. I coraz bardziej sprawną pisarką.

Sebastian Frąckiewicz

 

Aleksandra Woldańska-Płocińska, Marchewka z groszkiem, Czerwony Konik, Kraków 2011, s. 44.

Wiek: 4+

Oglądany: 6168
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo