Książki

Książkowa gwiazdka 2011

W związku z tym, że zapach choinki jest prawie tak samo sympatyczny jak zapach nowej ksiązki, Clubmamy poleca kilka tytułów na prezenty. Dla małych i mniejszych.

Jesienią rynek książki dla dzieci przeżywa istny wysyp nowości. Przyznajemy, tegoroczny wysyp przerósł nasze oczekiwania, właściwie można by go nazwać prawdziwą powodzią. Tym bardziej, że co chwilę powstają nowe wydawnictwa dla dzieciaków.  Dlatego trudno było nam na bieżąco recenzować wszystkie wartościowe tytuły, choć książki to nasz konik. Ale nic straconego, bo zbliżające się Święta to najlepszy moment by nadrobić zaległości. Polecamy zatem kilka tytułów, których nie należy przegapić. A chwilę później - jeszcze kilka innych

Urok tkwi w szczegółach

Tym, którzy jeszcze nie poznali alfabetu, ale chcą poznawać świat polecamy dwie pozycje: „Na wsi" i „W mieście"  z serii „1001 drobiazgów". To książko o grubych, kartonowych stronach, gdzie nie ma tekstu, a cała zabawa polega na śledzeniu bogatych w szczegóły rozkładówek, na których równocześnie wiele postaci przeżywa wiele przygód. Znamy to z „Miasteczka Mamoko", choć tu zagęszczenie postaci jest większe, a książka ma na celu przedstawić rzeczywistość, a nie fantastyczne przygody. Ale tak jak w Mamoko, mamy tu wiele poukrywanych wątków i tytułowych drobiazgów do odnalezienia. Całe szczęście dla autora, że nie cenzuruje rzeczywistości i obok przyjemnych zdarzeń mamy tu przygody dość niemiłe. W „Na wsi" widzimy np. chłopca, pod którym kruszy się lut i ratują go koledzy, a w miejskim krajobrazie znalazło się także miejsce dla żebraka. Gdybyśmy mieli przejrzeć te książki przez modny w czasach kryzysu szkło antykonsumpcyjne, to okazuje się, że mieszkańcy wsi raczej zajmują się wytwarzaniem i pracą, a mieszkańcy miasta - konsumpcją i rozrywką ( 2 na 7 rozkładówek w mieści poświęcone jest robieniem zakupów). Trzeba przyznać, że autor celnie ocenia rzeczywistość. Autor jest Niemcem i klimat rysunki też są „niemieckie" - dokładne, precyzyjne, do podobania się wszystkim.

Ali Mitgutsch, 1001 drobiazgów: Na wsi, Wydawnictwo Tatarak
Ali Mitgutsch, 100 drobiazgów: W mieście, Wydawnictwo Tatarak

Szaleństwo kulek

Od jakiegoś czasu każda lodówka jest inteligentna, a każda supernowoczesna zabawka interaktywna. Czy książka, która z natury jest analogowa, też może być interaktywna? „Naciśnij mnie" napisana i zaprojektowana przez Herve Tulleta udowadnia, że tak. To właściwie nie jest książka, ale raczej książka-zabawka, książka-gra, książka-obiekt, w którą trzeba zaangażować zmysł dotyku, a także trochę mięśnie. Graficzny minimalizm (tylko kolorowe kropki na jednolitym tle) łączą się tutaj z genialnym i prostym pomysłem. Dzieci muszą odpowiadać na prośby narratora i „bawić się" z kulkami. Czegoś takiego jeszcze chyba nie było. Dzieciakiom na pewno się spodoba. A dorośli będą się bawić ksiązką jak dzieci. Bestseller „New York Timesa" tłumaczony na 24 języki. Słowami trudno opisać te książkę. Zobaczcie powyższy filmik.

Hervé Tullet, Naciśnij mnie, Babaryba

Zwierzęca lingwistyka. Z pazurem

Książki edukacyjne dla dzieciaków są robione albo na słodko, albo z humorem. Przy czym często ten humor bywa dość oczywisty i przymilny. W „Gadu gadu, kwa kwa"żarty są zrobione z jajem i z pazurem. W końcu to edukacyjna książka o różnych sposobach porozumiewania się przez zwierzaki, a stworzyli ją autorzy znani już polskim czytelnikom: Nicola Davies i Neal Layton, autorzy „Robali" i „Kupy". I tak jak w poprzednich książkach przyrodnicze ciekawostki są świetnie opowiedziane, a Layton dopełnie je swoim iście komiksowym, drapieżnym i pełnym nonszalancji rysunkiem. Dzięki temu historie o bobrach, które rozpoznają się po zapachu czy jeleniach konkurujących o tytuł najgłośniejszego osobnika czyta się jednym tchem. Choć niewątpliwie najciekawsze fragmenty poświęcone są naczelnym i ich systemowi gestów i dźwięków, dzięki którym mogą budować zdania. Książki duetu Davies&Layton mają zawadiacki i wyluzowany klimat, który można porównać jedynie do „Historii świata w obrazkach" Larry'ego Gonicka wydanej w Polsce na początku lat 90.I podobnie jak tamte komiksy edukacyjne wciągają od pierwszej strony.

Nicola Davies (tekst), Neal Layton (rysunki), Gadu gadu, kwa kwa, Dwie Siostry

Włoskie subtelności

Teraz dla odmiany coś bardziej subtelnego i poetyckiego. „Zbyt późno" to pierwsza książka nowego wydawnictwa dla dzieci Entliczek. Na swoją debiutancką publikację wybrali pozycję włosko-szwedzkiego duetu (Giovanna Zoboli i Camilla Engman). Być może z Entliczkiem stanie się tak samo jak z wydawnictwem Tako, czyli nawet jak na ambitną literaturę dla dzieciaków będą się wyróżniać. Przynajmniej „Zbyt późno" na to wskazuje. Autorka tekstu Giovanna Zoboli bawi się znaczeniem słów i stara zrozumieć je z pozycji dziecka. Trzeba przyznać, że jej się to udaje, bo dla malucha „zbyt późno" jest na tyle abstrakcyjnym pojęciem, że pobudza jego wyobraźnię i brzmi jak coś ni uchwytnego, coś ze świata snu. I taką właśnie senną przygodę małego Riccardo, który wędruje to miasta Zbyt Późno opowiada ta książka. Klimat sennego  marzenia doskonale budują wyjątkowej urody ilustracji Camilli Engman. Opierają się na zabawie  przestrzenią i prostym rysunku. Szwedka posługuje się stonowanymi, delikatnymi kolorami. Nie wprowadza żadnego cieniowania, tworzy za to zdecydowane, barwne płaszczyzny, przez co niektóre rozkładówki przypominają kompozycje z wycinanek.

Giovanna Zoboli (tekst), Camilla Engman (rysunki), Zbyt późno, Entliczek

Dziara z wężem

Skandynawska literatura dla dzieci ma to do siebie, że lubi łamać schematy i stereotypy. Tak też dzieje się w przypadku nowego tomu przygód Nusi. Tym razem, po walce ze swoimi lękami w postaci wilków i testowaniu, czy warto mieć brata, pora na bardziej dziewczyńską historię. Nusia, tak jak każda kilkuletnie dziewczynka, chce być dorosłą kobietą: szuka sobie wzoru i obiektu fascynacji. Tak się składa, że pewnego dnia poznaje nianię swojej koleżanki o wszystko mówiącym imieniu  Puma. Jak należy się spodziewać Puma nie wygląda jak typowa opiekunka dla dzieci. Nosi mocny makijaż, maluje paznokcie na fioletowo, a jej ramiona pokrywają tatuaże z wężami. Mogłaby występować w  metalowym videoklipie. Cóż, w Polsce Pumy do opieki nad maluchami nikt by raczej nie zatrudnił, bo ze względu na wygląda zostałaby zaszufladkowana do kategorii osób „nieodpowiednich". Ale to książka ze Szwecji. Niestety, Nusia mocno podpada swojej idolce Pumie i bardzo to przeżywa. I tak jak poprzednie tomy serii, mamy tu kawałek dobrze napisanej, nieprzegadanej i wiarygodnej opowieści, w której wszystko, co najważniejsze kryje się między słowami.

Pija Lindenbaum, Nusia się chowa, Zakamarki

Sebastian Frąckiewicz

Oglądany: 8274
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo