Gry video

Radość Pana Szmatki

„Little Big Planet" to seria zręcznościówek, która nie dość, że jest świetnie zaprojektowana, to jeszcze umożliwia tworzenie własnych poziomów, a nawet własnych gier.

Z roku na rok twórcy gier video mają coraz więcej technicznych możliwości, ale nie idą za nimi oryginalne koncepty. Developerzy inwestują w sequele, sprawdzone gatunki i koncentrują się na dopieszczaniu warstwy wizualnej. I nawet na tym polu nie są zbyt wyszukani. Im bardziej realistyczna grafika, tym lepiej. Brakuje też pozycji, które dają coś więcej niż kolejne dawki fajerwerków. Dwa lata temu złą passę przełamała pierwsza część „Little Big Planet", przeznaczona na PlayStation 3, rok później stworzono wersję na PlayStation Portable, a już w listopadzie zobaczymy „Little Big Planet 2". Choć pierwotnie tytuł miał mieć tylko jedną odsłonę - dziś stał się już rozpoznawalną serią, która zyskała duże uznanie wśród fanów i otrzymała branżowe nagrody.

Twórcy z Media Molceule stworzyli jedyny w swoim rodzaju świat pełen ciepła, radości i pozytywnych emocji. A co najważniejsze, udowodnili, że mają w sobie mnóstwo nieskrępowanej, dziecięcej wyobraźni. Z pozoru „Little Big Planet" to zwykła platformówka, w której będziemy sterowali Sackboy'em, czyli małą szmacianką. Wygląd naszego bohatera możemy dowolnie zmieniać, a ponadto, za pomocą pada - w każdej chwili wyrażać emocje. Na nasze życzenie będzie machał łapkami, kiwał głową lub okazywał smutek. To niby tylko dodatkowy smaczek, jednak cała rozgrywka składa się właśnie z świetnie współgrających detali.

Poziomy wyglądają tak, jakby zostały złożone z różnorodnych klocków, pochodzących z teoretycznie niepasujących do siebie pudełek. Ale tylko teoretycznie, bo każdy z nich to udany kolaż. Do tego trzeba otwartej głowy i kreatywności. A jeśli chcemy udowodnić autorom, że jesteśmy lepsi od nich - do dyspozycji mamy obszerny edytor poziomów, pozwalający na zabawę w stworzonych przez siebie światach. Możemy tworzyć je praktycznie od zera. Zaprojektować wszystkie elementy: ich wielkość, kolor, tworzywo, konwencję wymyślonego przez nas otoczenia. A potem wrzucić nasz level do sieci, aby skorzystali z niego inni gracze. My również możemy bawić się na poziomach stworzonych przez innych internautów. Warunek jest jeden - konsola podłączona do Internetu.

 

Edytor to świetna zabawa dla dzieci, choć w opanowaniu jego podstaw powinni pomóc rodzice, ponieważ początki mogą być trudne. Później idzie jak z płatka. Autorzy zapowiadają, że w nadchodzącym „Little Big Planet 2" będziemy mieli jeszcze więcej możliwości. Do tej pory gracze tworzyli różne levele, ale nasza wyobraźnia była skrępowana formą gry platformowej. Teraz będziemy mogli zaprojektować wręcz różne gatunki gier, m.in. pinball czy wyścigi.

Produkt Media Molecule najlepiej smakuje w trybie kooperacji, dla dwóch i więcej graczy, kiedy możemy sobie pomagać, bo Sackboy'e to istoty raczej stadne. Grając w „Little Big Planet" nie mamy wrażenia, że ktoś kolejny raz chce sprzedać nam ten sam produkt, tylko w innym opakowaniu. To doświadczanie nowego, lepszego smaku - jak kosztowanie prawdziwej czekolady po wyrobie czekoladopodobnym.

 
Sebastian Frąckiewicz

„Little Big Planet", Media Molecule/Sony, PlayStation 3 

"Little Big Planet PSP", Media Molecule/ Sony, PlayStation Portalbe

"Little Big Planet 2", Media Molecule/ Sony, PlayStation 3 (premiera listopad 2010)

PEGI (kategoria wiekowa) dla wszystkich edycji: 7 +

Oglądany: 9801
Najczęściej ogladane

 
Nauka i zabawa
Zwierzęta świata


Kolorowa farma


Wycieczka do zoo